Zwykły burasek też marzy o własnym domu. Czy chce za dużo?

Lokalizacja:
Lublin

Taki zwykły burasek. Fajny. Duży, bury. Dla niektórych kwintesencja kociej urody. A właściwie to kot dla ludzi patrzących sercem. Nie jest rasowy, nie ma przedłużonego futerka, nie jest w “modnym” kolorze i pewnie nie będzie pasował kolorystycznie do większości mebli.
Może dlatego nie miał szczęścia w swoim dotychczasowym niedługim życiu?

Został znaleziony jako bezdomny kot, który przybłąkał się do miejsca dokarmiania takich właśnie bezdomniaków. Tylko że on był inny od pozostałych kotów. On nie bał się człowieka, co od razu wskazywało, że musiał mieć kiedyś dom. Był już wtedy w złym stanie, niemiłosiernie wychudzony, z ranami i strupami na ciele, widać było, że zupełnie nie radził sobie na tej przymusowej wolności. Po wizycie u weterynarza okazało się, że kotek ma złamany mostek, weterynarz twierdzi, że taki uraz powstaje po upadku kota z dużej wysokości. Czyżby komuś wypadł z niezabezpieczonego okna czy balkonu? Tylko dlaczego nikt nie szukał swojego kota? I nikt mu nie pomógł.
Kot z tym złamaniem musiał radzić sobie sam, na początku był to wielki ból. Potem kosteczki jakoś zrosły się same, teraz jest to uraz już stary i nic się z tym nie da rady zrobić. I już teraz nic go nie boli, jest całkowicie sprawny, skacze, biega, bawi się. W tej chwili, kiedy kotek nabrał ciałka, te krzywo zrośnięte kości nawet już niewiele są wyczuwalne.
W momencie zabrania go do domu, kot poczuł się wreszcie bezpieczny i szczęśliwy. Bardzo długo spał i odpoczywał, co było niemożliwe na ulicy. Wreszcie z pełnym brzuszkiem i bez konieczności czuwania, czy nie czai się jakieś niebezpieczeństwo.

Aktualnie kocurek przebywa w awaryjnym domu tymczasowym, w którym to od początku poczuł się świetnie, to ewidentnie domowy kot. A jak doszedł wreszcie do siebie i z trudów ciężkiego życia na ulicy nie zostało ani śladu, okazało się, że ta dawna cienka jak przecinek bieda jest dużym kotem. Teraz waży ponad 6 kg i jest pięknym, dorodnym kocurkiem. I przede wszystkim kocha jeść. Zostało mu to prawdopodobnie po okresie głodowania z czasów bezdomności, kiedy o każdy kęs trzeba było walczyć. Ale ten wieczny głód powinien z czasem przejść, kiedy kotek przekona się wreszcie, że teraz już jedzenia nigdy mu nie zabraknie.

Kotek dostał na imię Maurycy i jest gotowy do zamieszkania w swoim własnym domu. Takim, który pokocha go na zawsze i który już nigdy nie zawiedzie. Dla którego nie będzie ważny kolor futerka i nie będzie w nim widział jedynie zwykłego burego kota. Bo każdy kot jest niezwykły, każdy zwierzak jest niezwykły, tylko że dla człowieka patrzącego sercem. I takiego Człowieka szukamy dla Maurycego.

Maurycy ma ok. 2-3 lata, jest wykastrowany, zaszczepiony, odrobaczony. I zdrowy, ma zrobione testy na choroby wirusowe FeLV/FIV, oba ujemne. Posiada własną książeczkę zdrowia i jak na domowego kota przystało pięknie korzysta z kuwety. Lubi się bawić piórkami, wędkami, piłeczkami, ale lubi też pospać. Jego ulubiona pozycja relaksacyjna to wylegiwanie się na plecach brzuchem do góry. Nie pogardzi też władowaniem się człowiekowi do łóżka. Może być jedynakiem, albo może zamieszkać w towarzystwie innego młodego i energicznego kocurka.

Kotek przebywa w Rzeszowie, ale pomożemy w transporcie do innego miasta. Przed adopcją wymagana jest wizyta przed adopcyjna i podpisanie umowy adopcyjnej.

Wyślij wiadomość   |    Zgłoś Nadużycie  |    Edytuj  |    Wyświetlenia: 26
©2018 Bazaro - Darmowe ogłoszenia lokalne